Ekstraklasa w sezonie 2026/27 bije rekordy pod względem liczby bramek zdobywanych w doliczonym czasie gry. Już szesnaście takich trafień sprawiło, że polska liga jest liderem w Europie wśród rozgrywek jesień-wiosna pod tym względem.
Najbardziej spektakularnym przykładem jest Legia Warszawa, która dzięki dwóm golom Jakuba Żewłakowa w meczu z Motorem Lublin odwróciła wynik z porażki na zwycięstwo. To właśnie warszawski klub ma bilans 5-0 w bramkach zdobytych po 90. minucie, co plasuje go na pierwszym miejscu w Europie.
Inne zespoły Ekstraklasy również aktywnie wykorzystują końcówki spotkań – w większości przypadków gole w doliczonym czasie decydowały o zdobyciu kompletu punktów. W sumie w sezonie padło już 16 bramek po 90. minucie oraz dodatkowo 5 goli dokładnie w 90. minucie.
Statystyki pokazują, że w Ekstraklasie co dziesiąty gol jest zdobywany po upływie regulaminowego czasu gry, co jest wartością znacznie przewyższającą średnią europejską wynoszącą około 6%. W wielu innych ligach europejskich liczba takich bramek jest znacznie niższa, a w niektórych, jak Austria czy Malta, padł tylko jeden gol w doliczonym czasie gry w całym sezonie.
Na przeciwległym biegunie znajduje się Motor Lublin, który stracił w końcówkach trzy gole w ostatnich dwóch kolejkach, co kosztowało go punkty i może mieć znaczenie w końcowej klasyfikacji. Statystyki pokazują również, że drużyny takie jak Raków czy Wieczysta mają problemy z utrzymaniem koncentracji w ostatnich fragmentach meczów.
Rekordowa liczba bramek w końcówkach to nie tylko ciekawostka statystyczna, ale także dowód na emocjonujący charakter obecnego sezonu Ekstraklasy, gdzie walka trwa do ostatnich sekund spotkań.

Dodaj komentarz