Obecna sytuacja polskich trenerów piłkarskich pracujących poza granicami kraju jest trudna i budzi niepokój. Najlepsi z nich prowadzą zespoły na niższych szczeblach rozgrywkowych w różnych częściach świata, takich jak Indie, Nowa Zelandia czy Litwa. Jeszcze niedawno w Japonii pracował Maciej Skorża, a Eugen Polanski był trenerem Borussii Moenchengladbach – dziś jednak to już przeszłość.
Polanski, który objął Borussię w listopadzie poprzedniego roku, nie zdołał poprawić wyników zespołu, co zakończyło się jego zwolnieniem po serii porażek. Jego bilans to 29 meczów, z czego 8 wygranych, 8 remisów i 13 porażek, co daje średnią 1,10 punktu na mecz.
Aktualnie najwyżej notowanym polskim trenerem za granicą jest Tomasz Tchórz, który prowadzi FC Delhi w Indiach. Jego drużyna plasuje się na 12. miejscu w lidze, a średnia punktów na mecz wynosi 1,14. Kolejni trenerzy pracują w Nowej Zelandii, na Litwie, w Niemczech i na Słowacji, jednak poziom tych rozgrywek jest znacznie niższy niż w czołowych europejskich ligach.
Porównując sytuację z trenerami z krajów sąsiednich, widać, że choć tam również nie jest idealnie, to jednak mają oni swoich przedstawicieli w wyższych klasach rozgrywkowych i europejskich pucharach. Przykładem jest Litwa, która ma trenera rywalizującego w Lidze Mistrzów.
W przeciwieństwie do piłki nożnej, polscy trenerzy siatkarscy osiągają sukcesy i pracują w prestiżowych ligach zagranicznych, co pokazuje, że problem dotyczy głównie szkolenia piłkarskiego na poziomie międzynarodowym.
Obecna sytuacja wskazuje na potrzebę głębokich zmian i lepszego wsparcia dla polskich trenerów, aby mogli skutecznie konkurować na arenie międzynarodowej i podnosić prestiż polskiej piłki nożnej.

Dodaj komentarz