W ostatnich dniach temat rasizmu na trybunach Rakowa Częstochowa powrócił za sprawą wypowiedzi Michaela Ameyawa, który opowiedział o nieprzyjemnych incydentach podczas swojego ostatniego meczu w barwach Piasta Gliwice przeciwko Rakowowi. Piłkarz wskazał, że część kibiców Rakowa nie wyczytuje i nie skanduje nazwisk czarnoskórych zawodników, co jest niechlubnym zwyczajem na najbardziej zagorzałej trybunie klubu.
Ameyaw podkreślił, że mimo iż cała reszta stadionu wyrażała wsparcie, to właśnie ta grupa kibiców była wobec niego wrogo nastawiona, między innymi z powodu incydentu rasistowskiego z przeszłości. Zaznaczył jednak, że nie wszyscy są tacy sami – jeden z kibiców nawet napisał do jego narzeczonej, by nie przejmował się tym zachowaniem.
Kilka dni po tej wypowiedzi bohaterem Rakowa w meczu z Wieczystą został Lamine Diaby-Fadiga, który zdobył dwie bramki, w tym pewnie wykorzystał rzut karny. Po spotkaniu w mediach społecznościowych klubu pojawił się filmik, na którym Bogdan Racovitan zachęca kibiców do przeczytania nazwiska Diaby-Fadigi, co jest jasnym sygnałem sprzeciwu wobec rasistowskich zachowań.
Diaby-Fadiga, mimo pauzy za czerwoną kartkę, pozostaje jednym z czołowych zawodników Rakowa, jednak jak wskazuje sytuacja, wciąż nie zdobył pełnego uznania części kibiców z powodu koloru skóry. Problem ten rzuca cień na atmosferę wokół drużyny i pokazuje, że walka z rasizmem w polskiej piłce wciąż jest potrzebna.

Dodaj komentarz