Bruno Fernandes przeżywa trudny okres zarówno na boisku, jak i poza nim. Podczas wyjazdu Manchesteru United na mecz Ligi Mistrzów do Como Portugalczyk nie zdołał pomóc swojej drużynie, która doznała dotkliwej porażki. Po powrocie na Wyspy Brytyjskie okazało się, że w jego rezydencji o wartości 4 milionów funtów doszło do włamania.
Trzech zamaskowanych przestępców włamało się do domu piłkarza we wtorek 20 października po godzinie 20:00 czasu brytyjskiego, wykorzystując nieobecność rodziny. Złodzieje ukradli cenne przedmioty, w tym biżuterię. Na szczęście w chwili zdarzenia w domu nie było żony ani dzieci Fernandesa.
Policja została wezwana przez sąsiada, który zauważył podejrzane osoby na posesji. Funkcjonariusze przybyli na miejsce po około 10 minutach, jednak sprawcy zdążyli już zniknąć. Dochodzenie prowadzi policja z hrabstwa Cheshire, a przed domem piłkarza widoczna była furgonetka kryminalistyczna.
To nie pierwszy taki przypadek wśród piłkarzy grających w Lidze Mistrzów – niedawno podobna sytuacja spotkała Petera Gulacsiego, który z powodu traumy nie wystąpił w kolejnym meczu swojej drużyny.
Cała sytuacja jest dla Fernandesa dodatkowym obciążeniem w trudnym momencie kariery i życia osobistego.

Dodaj komentarz