Major League Soccer, gdzie występuje Robert Lewandowski, szykuje gruntowną przebudowę formatu rozgrywek. Po mundialu 2026, który zwiększył zainteresowanie soccerem w USA, liga postanowiła uatrakcyjnić rywalizację, wprowadzając nowy system play-offów inspirowany futbolowym modelem australijskim.
Dotychczas w MLS funkcjonowały dwie konferencje – Wschodnia i Zachodnia – z 15 zespołami każda. Do play-offów awansowało łącznie 16 drużyn, a mecze rozgrywano w systemie pojedynczych spotkań, poza pierwszą rundą, gdzie rywalizacja toczyła się do dwóch zwycięstw. Nowy system eliminuje podział na konferencje i łączy wszystkie zespoły w jednej tabeli, z której do fazy play-off awansuje aż 20 najlepszych drużyn.
Nowością jest przyznanie różnej liczby „żyć” w play-offach zależnie od miejsca zajętego w sezonie zasadniczym. Najlepsze osiem zespołów otrzyma dwie szanse na pozostanie w rywalizacji, a drużyny z dalszych pozycji będą musiały walczyć w fazie play-in i mini-playoffach o awans do kolejnych rund. Dzięki temu nawet 20. zespół sezonu zasadniczego będzie miał szansę na zdobycie mistrzostwa MLS.
Zmiany mają na celu zwiększenie znaczenia sezonu zasadniczego i utrzymanie emocji aż do końca rozgrywek, co jest odpowiedzią na krytykę dotychczasowego systemu, który często prowadził do braku stawki w końcowych kolejkach. Ponadto od sezonu 2027 MLS przejdzie na system jesień–wiosna, co zbliży ją do europejskich standardów i ułatwi synchronizację z międzynarodowymi kalendarzami transferowymi oraz reprezentacyjnymi.
Choć nowy format jest skomplikowany i spotkał się z mieszanymi opiniami kibiców, to jest on próbą wykorzystania rosnącej popularności ligi i zapewnienia większej atrakcyjności rozgrywek. Robert Lewandowski i jego klub Chicago Fire będą mogli korzystać z nowego systemu już w sezonie 2027/28, który może przynieść wiele niespodzianek.

Dodaj komentarz