Manchester City kontynuuje swoją serię bez porażki, wygrywając na własnym stadionie z Sunderlandem 5:3 w spotkaniu Premier League, które dostarczyło kibicom mnóstwo emocji i aż osiem bramek. Mecz obfitował w szybkie zmiany wyniku i pokazał zarówno ofensywne atuty, jak i defensywne słabości gospodarzy.
W 9. minucie prowadzenie objął Enzo Fernandez po efektownym rzucie wolnym. Sunderland szybko odpowiedział wyrównującym golem Briana Brobbeya, który ostatecznie zdobył hat-tricka, dołączając do elitarnego grona zawodników strzelających trzy gole na Etihad Stadium. Rayan Cherki i Antoine Semenyo również wpisali się na listę strzelców dla gości, którzy dwukrotnie doprowadzali do remisu w pierwszej połowie.
Po przerwie gospodarze zdołali odskoczyć na dwa gole przewagi, a ostateczne zwycięstwo przypieczętował Erling Haaland, który zdobył gola po asyście Joško Gvardiola, notując trafienie przeciwko każdej drużynie, z którą mierzył się w Premier League. Mimo to, defensywa City ponownie pokazała luki, co Sunderland starał się wykorzystać do końca.
Spotkanie potwierdziło problemy Manchesteru City z kontrolą gry po zdobyciu prowadzenia, co może mieć znaczenie w kontekście walki o tytuł mistrza Anglii i europejskie rozgrywki. Z kolei Sunderland udowodnił, że potrafi być groźny nawet na wyjazdach, zdobywając punkty z pozycji przegrywającego.
Wynik i forma zawodników takich jak Brobbey i Le Fee mogą budzić niepokój wśród rywali, w tym polskich klubów, które mogą się z nimi spotkać w europejskich pucharach.

Dodaj komentarz